W książce Homo Deus: Krótka historia jutra historyk Yuval Noah Harari opowiada o przemyśleniach na temat zbytniego znaczenia, które przypisuje się ewolucji. Zastanawia się, dlaczego nowoczesny świat potrzebuje ewolucji, żeby się rozwijać i robić postęp. A kiedy się dowiaduje, reaguje bardzo dosadnie: „Jeśli w pełni zrozumiecie teorię ewolucji, zrozumiecie, że nie ma duszy”.

Dr Harari wyjaśnia, dlaczego ewolucja oznacza, że nie ma duszy. Dzieje się tak, ponieważ nieśmiertelna, niezmienna i niepodzielna dusza po prostu nie pasuje do narracji, która jest zmienna, podzielna i selektywna. Ewolucja sprawdza się tylko wtedy, gdy byt, który ewoluuje, składa się z elementów, które mogą się zmieniać i mutować, a zatem ewoluować. Dusza nie składa się z żadnych elementów. „Coś, czego nie można podzielić ani zmienić, nie mogło powstać w wyniku doboru naturalnego” – podsumowuje Dr Harari. Jego logika jest bardzo jasna: Istnienie duszy jest niezgodne z teorią ewolucji, ponieważ w procesie tym nie mogą powstawać stałe i wieczne jednostki. Wszystko jest zmienne. Jego zdaniem dusza jest czymś, co my, ludzie, stworzyliśmy, żeby zapewnić sobie nieśmiertelną przyszłość w wyimaginowanym życiu pozagrobowym. W związku z tym uważa on, że cały establishment naukowy odrzuca pojęcie duszy i nigdy nie znalazł dowodu na jej istnienie. Ponieważ dusza nie może być naukowo zbadana, dusza nie istnieje.

To wyjaśnia, dlaczego radykalni liberałowie tak bardzo cenią teorię ewolucji. Chrześcijaństwo istnieje dla zbawiania duszy. Rolą religii jest połączenie duszy z Bogiem i przygotowanie jej na wieczne przeznaczenie. Jeśli nie ma duszy, nie może być Boga. Religia nie ma sensu. W związku z tym to nie przypadek, że istnieje fundamentalna niezgodność pomiędzy wyznawcami religii a tymi, którzy naprawdę rozumieją wszystkie implikacje ewolucji. Założenie, że dusza nie istnieje, ma praktyczne konsekwencje dla społeczeństwa. Jeśli nie ma duszy, nie ma też ostatecznego przeznaczenia, gdzie zło jest ukarane, a dobro na zawsze wynagrodzone. Moralność jako taka staje się bez znaczenia. Jak twierdzi Dr Harari, człowiek zostaje ograniczony do roli świadomego zwierzęcia rządzonego przez z góry określone impulsy i pozbawionego wolnej woli. Takie społeczeństwo odpowiada na materializm dialektyczny zapoczątkowany przez Karola Marksa i kontynuowany przez myśl liberalną do dnia dzisiejszego. Tacy naukowcy jak Dr Harari są przynajmniej na tyle szczerzy, żeby przyznać, iż ewolucja odgrywa zasadniczą rolę w formowaniu społeczeństwa, które widzieliby w przyszłości. Patrząc w przyszłość, naukowcy ci głoszą także swój sprzeciw w stosunku do tych, którzy kurczowo trzymają się społeczeństwa opartego na tym, co Russell Kirk nazwał „rzeczami stałymi”. Porządek ewolucyjny nie może zgodzić się ze stałą normą odwagi, obowiązku, kurtuazji, sprawiedliwości i dobroczynności, które zawdzięczają swoje istnienie i autorytet transcendentalnemu Bogu. W związku tym linie frontu są wyraźnie zarysowane. Większość ludzi broniących Boskiego Porządku podświadomie wyczuwa niezgodność pomiędzy tymi dwoma światopoglądami, chociaż nie wiedzą, jak to dokładnie określić. Ewolucjoniści znają brutalne prawa ewolucji znacznie lepiej, a jednocześnie nie mają jeszcze odwagi, żeby artykułować je wprost. W efekcie wielu ludzi, jak słusznie twierdzi Dr Harari, wciąż woli „odrzucić teorię ewolucji, niż zrezygnować ze swojej duszy”. John Horvat II


na podstawie: http://www.pch24.pl/dlaczego-ewolucjonizm-oznacza-smierc-duszy-,58944,i.html

foto: tripsandbooks.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.